Wypływasz na Bałtyk i liczysz na dorsza, ale złowiona ryba nie zawsze może trafić do wiadra. Obowiązujący zakaz połowu dorsza obejmuje połowy ukierunkowane, a w polskich wodach także zatrzymywanie przypadkowo złowionych osobników. Wyjaśniam, co dokładnie oznaczają przepisy w 2026 roku, skąd się wzięły i jak prawidłowo postąpić podczas połowu rekreacyjnego lub komercyjnego.
W 2026 roku ochrona dorsza nadal pozostaje bardzo restrykcyjna
- Połowy rekreacyjne dorsza na polskich wodach są zakazane przez cały rok.
- Przypadkowo złowioną rybę trzeba natychmiast uwolnić, najlepiej bez wyciągania jej na pokład.
- Rybołówstwo komercyjne nie może być ukierunkowane na dorsza, a limity dotyczą wyłącznie nieuniknionych przyłowów.
- Na 2026 rok Polska otrzymała dla zachodniego stada dorsza w obszarze 22-24 limit około 31 ton, ale nie jest to kwota przeznaczona na celowy połów.
- Nie wyznaczono jednej daty końca ograniczeń. Ich utrzymanie zależy od kondycji stad i kolejnych decyzji UE.
Co dokładnie obejmują ograniczenia w 2026 roku
Najważniejsze rozróżnienie dotyczy tego, czy dorsz jest celem połowu, czy pojawia się przypadkiem. W 2026 roku połów ukierunkowany na dorsza jest zawieszony, ponieważ unijne limity zostały ustalone wyłącznie z myślą o przyłowach, których nie da się całkowicie uniknąć w połowach innych gatunków.
Dla wędkarza oznacza to prostą zasadę. W polskiej części Bałtyku dorsza nie wolno zatrzymywać niezależnie od jego długości, masy ani użytej przynęty. Nie ma więc znaczenia, czy ryba została złowiona z kutra, łodzi, brzegu czy podczas wyprawy organizowanej przez firmę turystyczną.
Unijne przepisy obejmują podrejony ICES 22-32, czyli obszary zarządzania rybołówstwem na Bałtyku. W niektórych podrejonach, przede wszystkim 27-32, przewidziano szczególne zasady dotyczące przypadkowych przyłowów podczas połowu innych gatunków. Nie należy jednak automatycznie przenosić tego wyjątku na polskie łowiska, gdzie obowiązują także krajowe przepisy ochronne.
Polskie rozporządzenie dotyczące rybołówstwa rekreacyjnego ustanawia dla dorsza okres ochronny obejmujący od 1 stycznia do 31 grudnia. W praktyce oznacza to całoroczny zakaz zatrzymywania tego gatunku.
Dlaczego Bałtyk tak mocno ogranicza połowy dorsza
Powód nie sprowadza się do jednego słabego sezonu. Wschodnie i zachodnie stada dorsza od lat pozostają w trudnej sytuacji, a ich biomasa spadła poniżej poziomu określanego jako Blim. To biologiczny punkt odniesienia, poniżej którego rośnie ryzyko ograniczonej zdolności stada do odbudowy.
Według ICES zalecenia dla dorsza bałtyckiego na 2026 rok zakładały połowy na poziomie zerowym. W przypadku wschodniego stada takie podejście utrzymuje się od kilku lat, ponieważ nie pojawiły się oznaki trwałej poprawy. Dla zachodniego stada również zalecono całkowite wstrzymanie połowów ukierunkowanych.
Na kondycję dorsza wpływała wcześniej nadmierna presja połowowa, ale znaczenie mają również czynniki środowiskowe. Bałtyk jest morzem słonawym, z ograniczoną wymianą wód. W niektórych rejonach występują niedobory tlenu przy dnie, a zmiany w zasoleniu i dostępności pokarmu utrudniają rozród oraz przeżycie młodych ryb.
Właśnie dlatego samo ograniczenie liczby wędek nie rozwiązuje całego problemu. Odbudowa populacji wymaga jednocześnie mniejszej śmiertelności połowowej, ochrony tarlisk, selektywnych narzędzi i poprawy warunków siedliskowych. Moim zdaniem przedstawianie zakazu wyłącznie jako kary dla wędkarzy jest zbyt dużym uproszczeniem.
Co zrobić, gdy dorsz weźmie na przynętę
Najbezpieczniejsza procedura jest krótka. Dorsza trzeba natychmiast uwolnić, bez przetrzymywania go w siatce, zbiorniku ani na pokładzie. Im mniej czasu ryba spędzi poza wodą, tym większa szansa, że przeżyje.
- Zmocz ręce przed dotknięciem ryby, aby nie uszkodzić jej warstwy ochronnej.
- Odczep haczyk w wodzie, jeśli jest to możliwe.
- Jeżeli haczyk został połknięty głęboko, nie wyrywaj go na siłę. Lepiej odciąć przypon możliwie blisko pyska.
- Nie fotografuj ryby kosztem długiego przetrzymywania jej nad wodą.
- Wypuść dorsza głową skierowaną pod prąd lub delikatnie poruszaj nim w wodzie, aż sam odpłynie.
Najczęstszy błąd polega na przekonaniu, że małego dorsza można zatrzymać, a zakaz dotyczy tylko dużych osobników. Przepisy nie przewidują takiego rozróżnienia. Znaczenia nie ma również to, czy ryba została złowiona „przez pomyłkę”, skoro jej gatunek jest łatwy do rozpoznania.
Przed rejsem sprawdzam także zasady rejestracji połowów i wymagane zgłoszenia. Główny Inspektorat Rybołówstwa Morskiego wskazuje, że połowy rekreacyjne ze statku mogą wiązać się z obowiązkiem ewidencjonowania określonych gatunków w systemie elektronicznym, dlatego sam fakt wypuszczenia dorsza nie zwalnia z zapoznania się z formalnościami.

Dlaczego istnieje limit przyłowu, skoro połowy są zakazane
Rybołówstwo na Bałtyku często odbywa się na łowiskach mieszanych. Sieci lub inne narzędzia ustawione z myślą o płastugach mogą złapać również dorsza. Całkowite wyzerowanie limitu oznaczałoby, że nawet pojedynczy nieunikniony przyłów mógłby zatrzymać połowy innych gatunków.
Dlatego unijne przepisy pozostawiają niewielkie możliwości wyładunku dorsza złowionego przypadkiem w ramach legalnych połowów komercyjnych. To mechanizm bezpieczeństwa dla rybołówstwa mieszanego, a nie furtka do prowadzenia połowów celowych.
| Rodzaj połowu | Co oznaczają przepisy w 2026 roku |
|---|---|
| Połów ukierunkowany | Niedozwolony. Dorsz nie może być celem wyprawy ani narzędzia połowowego. |
| Przyłowy w rybołówstwie komercyjnym | Mogą być objęte ograniczonym limitem, ale wyłącznie w ramach połowów innych gatunków. |
| Połów rekreacyjny w polskich wodach | Dorsza nie wolno zatrzymać. Przypadkowo złowionego osobnika należy od razu uwolnić. |
| Sprzedaż lub transport nielegalnie złowionej ryby | Może skutkować odpowiedzialnością administracyjną i karą pieniężną. |
W tym sensie medialne określenie „całkowity zakaz” dobrze opisuje sytuację wędkarza, ale jest skrótem prawnym. W sektorze zawodowym nadal funkcjonuje ograniczony przyłów, ponieważ całkowite wyeliminowanie dorsza z każdego zestawu połowowego nie jest technicznie możliwe.
Jakie mogą być konsekwencje złamania przepisów
Zatrzymanie dorsza, wyładunek, sprzedaż albo przewożenie ryby złowionej niezgodnie z przepisami może prowadzić do kontroli i kary pieniężnej. Odpowiedzialność może dotyczyć nie tylko osoby, która zarzuciła zestaw, lecz także podmiotu przechowującego lub wprowadzającego rybę do obrotu.
Nie podawałbym jednej uniwersalnej kwoty jako „mandatu za dorsza”, ponieważ wysokość sankcji zależy od rodzaju naruszenia, osoby sprawcy, miejsca połowu i zastosowanych przepisów. Największym błędem jest liczenie na to, że pojedyncza ryba nie będzie miała znaczenia. Kontrola może objąć cały rejs, sprzęt, dokumentację i inne złowione organizmy.
Jeżeli dorsz został zraniony i nie przeżył, nie należy go ukrywać ani zabierać do domu. Najrozsądniejsze rozwiązanie to udokumentowanie sytuacji zgodnie z zasadami obowiązującymi podczas danego połowu oraz zgłoszenie jej prowadzącemu rejs lub właściwej służbie.
Czy zakaz zostanie zniesiony i od czego to zależy
Nie ma jednej z góry ustalonej daty, po której dorsz automatycznie wróci do legalnych połowów. Decyzje są podejmowane na podstawie ocen naukowych, danych o biomasie, skuteczności ochrony i kondycji środowiska. Samo upływanie czasu nie oznacza odbudowy stada.
Powrót do połowów ukierunkowanych wymagałby wyraźnych oznak poprawy. Mogłyby nimi być większa liczebność dojrzałych osobników, lepsza rekrutacja młodych ryb oraz stabilniejsze warunki rozrodu. Nawet wtedy pierwsze decyzje prawdopodobnie przybrałyby formę ostrożnych limitów, sezonowych zamknięć lub ograniczeń narzędzi, a nie natychmiastowego powrotu do dawnych zasad.
Dla wędkarza najważniejszy jest prosty wniosek. W 2026 roku trzeba planować bałtycką wyprawę tak, jakby dorsz nie był gatunkiem do zatrzymania. Można łowić inne dozwolone ryby, ale warto wcześniej sprawdzić aktualne limity, okresy ochronne, wymogi raportowania i lokalne przepisy portowe.
Najlepsza zasada na bałtyckiej łodzi
Jeżeli celem wyprawy jest zgodne z prawem i odpowiedzialne wędkowanie, dorsza traktuję dziś jako rybę do natychmiastowego uwolnienia, a nie jako potencjalny składnik połowu. Taka praktyka chroni słabą populację, ogranicza ryzyko kary i pozwala zachować sens rekreacyjnego połowu bez dokładania presji do już mocno osłabionego ekosystemu.