Dzik potrafi pojawić się na skraju lasu, polu, a nawet w środku miasta, dlatego jego liczebność budzi sporo emocji. Pytanie, ile jest dzików w Polsce, nie ma jednak jednej absolutnie pewnej odpowiedzi, bo krajowe dane są szacunkowe i nie obejmują wszystkich zwierząt żyjących w miastach. Najnowsze ogólnopolskie zestawienia wskazują na około 60 tysięcy osobników, a w tekście wyjaśniam, skąd bierze się ta liczba, dlaczego populacja tak mocno się zmieniła i gdzie dzików jest najwięcej.
Najkrótsza odpowiedź brzmi około 60 tysięcy dzików
- 59,8 tys. osobników liczyła szacunkowa populacja dzików w Polsce według danych na 10 marca 2025 roku.
- W porównaniu z 2015 rokiem liczba spadła z około 264,8 tys. do 59,8 tys.
- Najwięcej dzików występuje między innymi w województwie zachodniopomorskim, dolnośląskim i wielkopolskim.
- Statystyki nie pokazują dokładnie populacji miejskiej, dlatego rzeczywista liczba może być wyższa.
- Na zmiany wpłynęły przede wszystkim ASF, odstrzały oraz sposób prowadzenia inwentaryzacji.
Ile dzików żyje w Polsce według najnowszych danych
W 2026 roku najbardziej aktualne pełne ogólnopolskie zestawienie obejmuje dane z 10 marca 2025 roku. Wykaz opublikowany w Roczniku Statystycznym Leśnictwa podaje około 59,8 tysiąca dzików. To liczba szacunkowa, a nie wynik dokładnego policzenia każdego osobnika.
Dla czytelnika najważniejszy jest rząd wielkości. Można przyjąć, że na terenach objętych standardową inwentaryzacją żyje w Polsce około 60 tysięcy dzików. Nie należy traktować tej wartości jako niezmiennego stanu, ponieważ populacja zmienia się wraz z rozrodem, śmiertelnością, migracjami i odstrzałami.
| Rok | Szacunkowa liczba dzików |
|---|---|
| 2015 | 264,8 tys. |
| 2020 | 75,2 tys. |
| 2024 | 55,8 tys. |
| 2025 | 59,8 tys. |
Oznacza to spadek o około 77 procent w ciągu dekady. W ostatnim badanym roku odnotowano jednak niewielki wzrost względem 2024 roku, dlatego nie można mówić o prostym, corocznym kurczeniu się populacji.
Dlaczego różne źródła podają inne liczby
Różnice w danych nie muszą oznaczać błędu. Wynik zależy od tego, jaki obszar objęto liczeniem, kiedy je przeprowadzono i jaką metodę zastosowano. Inaczej liczy się dziki w obwodach łowieckich, inaczej na terenach Lasów Państwowych, a jeszcze inaczej w granicach miast.
Inwentaryzacje prowadzi się zwykle zimą lub wczesną wiosną, gdy roślinność jest mniej gęsta, a zwierzęta łatwiej zauważyć. Wykorzystuje się obserwacje, pędzenia próbne, całoroczne rejestry, fotopułapki, a coraz częściej również termowizję. Każda z tych metod ma ograniczenia, zwłaszcza w trudnym terenie i przy dużej mobilności dzików.
Przykładowo dane wykorzystywane w programie zwalczania afrykańskiego pomoru świń wskazywały w 2024 roku na około 52 971 dzików. Nie należy mechanicznie dodawać tej liczby do danych z 2025 roku. To inne zestawienie, z innym terminem i zakresem raportowania.
Największe zamieszanie dotyczy dzików miejskich. Jak wskazywano w materiale Polskiej Agencji Prasowej, nie istnieje jeden spójny system monitorowania ich liczebności w miastach. Zwierzęta pojawiające się w aglomeracjach mogą być zarówno lokalną grupą, jak i osobnikami migrującymi z terenów objętych regularnym liczeniem.
Co spowodowało tak duży spadek populacji
Najważniejszym czynnikiem była walka z afrykańskim pomorem świń, czyli ASF. Choroba nie zagraża bezpośrednio ludziom, ale powoduje ogromne straty w hodowli trzody chlewnej. Ograniczanie ryzyka jej rozprzestrzeniania wiązało się z intensywnym odstrzałem dzików oraz działaniami sanitarnymi.
Znaczenie miały też polowania planowe, wypadki drogowe, choroby i naturalna śmiertelność. Dziki rozmnażają się szybko, ale ich populacja nie rośnie automatycznie, gdy brakuje pokarmu albo presja środowiskowa staje się zbyt duża.
Trzeba przy tym zachować ostrożność w interpretacji. Spadek z 264,8 tysiąca do niespełna 60 tysięcy jest wyraźny, lecz część różnicy może wynikać również ze zmiany metod szacowania i zakresu obserwowanych terenów. Moim zdaniem uczciwiej mówić o bardzo silnym ograniczeniu populacji objętej statystykami niż twierdzić, że znamy co do sztuki liczbę wszystkich dzików w kraju.
W których regionach Polski jest najwięcej dzików
Rozmieszczenie zwierząt nie jest równomierne. Dzik potrzebuje dostępu do lasu, wody i pożywienia, dlatego szczególnie dobre warunki znajduje w regionach o dużej lesistości oraz z rozległymi uprawami kukurydzy i innych roślin dostarczających energii.
| Województwo | Szacunkowa liczba dzików w 2025 roku |
|---|---|
| Zachodniopomorskie | około 7,7 tys. |
| Dolnośląskie | około 6,5 tys. |
| Wielkopolskie | około 6,5 tys. |
| Mazowieckie | około 5,1 tys. |
| Pomorskie | około 5,1 tys. |
| Warmińsko-mazurskie | około 3,6 tys. |
Wartości w tabeli są zaokrąglone, dlatego ich suma nie musi idealnie odpowiadać wynikowi dla całego kraju. W innych województwach populacja jest mniejsza, ale lokalnie również może tworzyć liczne watahy, zwłaszcza tam, gdzie las sąsiaduje z polami uprawnymi.
Największa liczba dzików w województwie nie oznacza automatycznie największej liczby spotkań z nimi. W mieście nawet niewielka grupa może być bardzo widoczna, bo korzysta z łatwo dostępnego jedzenia i porusza się blisko zabudowań.

Dlaczego dziki pojawiają się w miastach
Miejska obecność dzików często tworzy wrażenie, że zwierząt jest znacznie więcej niż wskazują statystyki. Powód jest prosty: w mieście mają dostęp do odpadów, karmy i ogródków, a jednocześnie mogą znaleźć miejsca mniej narażone na polowania.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie dziki przeniosły się do aglomeracji. Część osobników tylko czasowo zapuszcza się na obrzeża, szczególnie nocą. Inne mogą przebywać w miejskich lasach przez dłuższy czas i nie być uwzględniane w klasycznych zestawieniach łowieckich.
Najgorszą reakcją mieszkańców jest dokarmianie. Zwierzę szybko uczy się, że człowiek oznacza łatwy posiłek, traci dystans i zaczyna wracać w to samo miejsce. Jeśli dzik pojawi się przy domu, najlepiej nie podchodzić, nie próbować go przeganiać i zgłosić problem odpowiednim służbom, szczególnie gdy zwierzę jest ranne lub zachowuje się agresywnie.
Co liczebność dzików oznacza dla rolnictwa i przyrody
Dzik pełni w ekosystemie ważną funkcję. Rozgrzebując ściółkę, miesza glebę, zjada część bezkręgowców i rozsiewa nasiona. Jednocześnie duże zagęszczenie może powodować straty w uprawach, niszczyć darń i zwiększać ryzyko przenoszenia chorób między dziką a hodowlaną trzodą chlewną.
Dla rolnika sama liczba dzików w kraju ma mniejsze znaczenie niż ich lokalne zagęszczenie. Kilkadziesiąt zwierząt na rozległym, leśnym terenie może nie powodować większych problemów, natomiast jedna wataha regularnie wchodząca w kukurydzę może przynieść poważne szkody.
Skuteczna ochrona upraw wymaga połączenia kilku działań. Najlepsze efekty daje ograniczenie dostępu do odpadów, zabezpieczanie miejsc szczególnie narażonych, szybkie zgłaszanie szkód oraz rozsądne zarządzanie populacją. Sam odstrzał nie rozwiązuje problemu, jeśli w pobliżu nadal znajduje się łatwe źródło pokarmu.
W mojej ocenie najważniejsza jest lokalna analiza zamiast ogólnopolskich haseł. Dane o około 60 tysiącach dzików pokazują skalę populacji objętej monitoringiem, ale nie mówią, ile zwierząt pojawi się konkretnej nocy na polu, w lesie czy na obrzeżach miasta.
Jedna liczba nie opisuje całej populacji
Najuczciwsza odpowiedź brzmi więc: w Polsce żyje około 60 tysięcy dzików według najnowszych pełnych danych inwentaryzacyjnych, ale rzeczywista liczba wszystkich osobników może być wyższa, zwłaszcza po uwzględnieniu populacji miejskiej.
To nie jest gatunek, którego liczebność można ocenić wyłącznie na podstawie pojedynczego spotkania. W praktyce liczą się termin pomiaru, zakres terenu, zastosowana metoda i lokalne warunki. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, dlaczego różne raporty podają odmienne wartości, a jednocześnie nie tracą one swojej przydatności w ochronie przyrody, rolnictwie i walce z ASF.